wtorek, 16 września 2014

Jeśli będziesz niegrzeczny, trole zrobią z ciebie pasztet

Zanim zabiorę się za pisanie kolejnych postów i przygotowywanie zdjęć na fotobloga muszę posilić się odpowiednim śniadaniem. Zajrzałam do lodówki, oto co tam m.in. znalazłam:

1) Stabbur-Makrell - będę to nazywać pastą z makreli, bo tak wygląda, smakuje i pachnie. A może i gorzej.

2) RekeOst - wygląda jak serek topiony w tubce, smakuje jak serek topiony z tubki, a podpisane dosłownie, że jest to ser z krewetek (tutejsi Polacy nazywają krewetki raczkami, zatem i ja będę). Tak więc mamy do czynienia z tubką serka z utopionych w nim raczków.


3) Kylling - ten produkt przeraża mnie najbardziej. W środku jest coś co wygląda i pachnie jak różowy pasztet, ale na opakowaniu widzimy minę uśmiechniętej dziewczynki. Nazwa w wolnym tłumaczeniu to: kurczak, choć brzmi raczej jak zabijanie. Na wszystkich produktach umieszczają zdjęcie tego z czego jest (lub udaje że jest) zrobiony dany produkt. Hmm... Czy to zatem pasztet z dzieci? Musi to być ulubione danie norweskich troli.

4) Rekesalat - na opakowaniu zdjęcie krewetek-raczków jak z horroru. Musi to być jakaś sałatka z raczków w śmietanowym (?) sosie, czy czymś.


Oto jak powyższe produkty wyglądają na chlebie: 


Sałatka i pasztet są smaczne. Pastę i serek bez dodatku świeżych ogórków zjeść ciężko. Pokrzepiona odżywczym białkiem pochodzącym z niegrzecznych norweskich dzieci mogę brać się za pisanie postów.

AvE!
Vandrer

3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe te Twoje posty Vandrer. Niedługo będę ekspertem od wszystkiego norweskiego. A ten pasztet jest zabójczo przerażający i krewetkoraczki również;p / Lowl

    OdpowiedzUsuń
  2. Przerażają mnie wszelkie pasty i ciapy tubkowe i puszkowe :) Kiedyś bardzo chciałam wyjechać do Norwegii. Chyba umarłabym tam z głodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają tutaj mnóstwo niepuszkowego jedzenia, więc nie bój się:)

      Usuń

Vandrer dziękuje za wszystkie komentarze. Ceni sobie dyskusję z każdym zainteresowanym:)

AvE!
Vandrer

TOP