poniedziałek, 8 września 2014

Jeszcze nie "w", ale już "po za" . Dzień -3

       Znalazłam w sieci świetną grafikę pokazującą w jaki sposób walczyć z depresją, kiedy za oknem szaruga.


       Teraz wprawdzie mamy piękną pogodę, ale trzeba się już szykować na norweskie szaleństwo. Lekko depresyjny nastrój powoduje u mnie fakt, że trwam w stanie zawieszenia, tak od miesiąca. Wykonałam szereg symbolicznych czynności, łącznie ze zmianą stanu cywilnego, celem porzucenia starego życia, ale jeszcze nie wyjechałam do nowego. Te wszystkie rytuały przejścia zamykają się w jednej fazie: wyjścia. Teraz przed wejściem do nowej rzeczywistości muszę odczekać w przedsionku. Myślami jednak jestem cały czas w Norwegii. To sprawia, że duch człowieka nieco odlatuje.
     Korzystając z ostatnich dni w Polsce oddałam się z pasją rolniczym pracom fizycznym, a konkretnie zbieraniu ziemniaków. Jako, iż pochodzę z rodziny posiadającej gospodarstwo rolne było to dla mnie naturalne. Po dwóch dniach wykopków, mój organizm odzwyczajony od pracy fizycznej dał o sobie boleśnie znać. Zakwasy giganty jak po tygodniu na siłowni i nadwyrężona ręka. Ale jak to mówią, nie ma lepszego lekarstwa dla cierpiącej duszy, jak ciężka praca fizyczna. Naturalnie dawkowana w odpowiednich ilościach. Paradoksalnie odpoczęłam, a raczej zresetowałam się po 13 miesiącach pracy za biurkiem. Teraz już tylko pozostaje odliczać dni do norweskiej przygody. Jeszcze trzy dni!


AvE!
Vandrer

2 komentarze:

  1. No, przy tych ziemniakach najwięcej ty się narobiłaś.^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie chodzi o to ile się narobiłam, ale jak to odczuł mój organizm od pracy fizycznej odzwyczajony. Jakieś uwagi co do dźwigania i motywowania koszyków?

    OdpowiedzUsuń

Vandrer dziękuje za wszystkie komentarze. Ceni sobie dyskusję z każdym zainteresowanym:)

AvE!
Vandrer

TOP