poniedziałek, 8 września 2014

Powódź rzeczy...

Aby się spakować, najpierw trzeba się wypakować. Przepakować i zapakować ponownie. Powróciłam z Warszawy po 7 latach i ogrom drobiazgów jakie zgromadziłam (tak, nie jestem minimalistką) mnie przeraził. W piątek, moim głównym zajęciem było oczekiwanie w niepokoju na kurierów. Kartony dotarły...



A znaleźć można było w nich m.in. to:


A tak wyglądają książki, które przyjechały za mną z Warszawy, jeśli się j poukłada. Dołączą do kolekcji w domu. Do Norwegii mogę zabrać niestety nieliczne.

Kurier przywiózł także moje nowe śniegowce. Jak sądzicie, odpowiednie na norweską pogodę?:)




AvE!
Vandrer





2 komentarze:

  1. propsy za oldskoolowy regał i latający norweski dywan, którym polecisz do zimnej dalekiej krainy, buty odpowiednie (chyba) ;p / Lowl

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za pierwszy komentarz. Po wyprowadzce z Warszawy, mama udostępniła mi pokój w starym domu na składowanie moich szpargałów. Dom pełen jest pradawnych regałów i latających dywanów ;)

    OdpowiedzUsuń

Vandrer dziękuje za wszystkie komentarze. Ceni sobie dyskusję z każdym zainteresowanym:)

AvE!
Vandrer

TOP