czwartek, 20 listopada 2014

Czego nauczyłam się w zeszłym miesiącu

W ramach czwartego dnia wyzwań blogowych muszę udzielić odpowiedzi na pytanie: czego nauczyłam się w zeszłym miesiącu. Zastanawiałam się nad tym cały dzień, ale ustaliłam jedynie dwie rzeczy. W październiku nauczyłam się, że:

1) Norwegowie są milsi niż przypuszczałam. Grzecznie się uśmiechają i pozdrawiają na ulicy. A kasjerski w sklepach sama słodycz. Zewsząd rozbrzmiewa dziękuję, do widzenia i uśmiechy, uśmiechy, uśmiechy. Jak na zimny naród są całkiem ciepli. Doświadczyłam tej ciepłoty, kiedy pani w kawiarni dała mi do cappuccino podwójną porcję ciastek. Kawa w dolewce jest tutaj za darmo w wielu miejscach. Żyć nie umierać.


2) Druga rzecz już nie jest taka miła. Okazało się, że w norweskim są rodzajniki! Męski, żeński i nijaki. Rodzajniki oznaczają odmianę, czyli zło. A miał być taki prosty język, ech... Czarno to widzę. Już 25 listopada zaczynam oficjalnie kurs norweskiego. 3 razy w tygodniu będę chodzić na kilkugodzinne zajęcia. Trzymajcie kciuki, może uda im się mnie nauczyć tej swojej mowy o dziwnej melodii.

English version available soon /Engelsk versjonen som er tilgjengelig snart.

AvE!
Vandrer

21 komentarzy:

  1. powodzenia podczas nauki !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia w nauce języka :) Ja chyba bym nie dała rady choć za rok wybieram się na Angielski, trzeba się wziąć za siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow Norwegia, to jest to. Pięknie, blisko natury, czyściutko. Życzę efektywnej nauki tego śpiewającego języka - megida

    OdpowiedzUsuń
  4. Suprajs językowy :D
    Zauważyłam, że w Skandynawii pije się w ogóle bardzo dużo kawy, więc te dolewki mnie nie dziwią :P Chciałabym, by w Polsce tak było. Mogłabym wtedy wreszcie wypić tyle kawy, ile mi trzeba, by się obudzić w senne, jesienne dni. A wierz mi, że potrzebuję jej naprawdę sporo :D Tym bardziej, że naturalnie mam mega niskie ciśnienie i dopiero po paru mocnych kawach zaczynam żyć ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia! Norweski wydaje mi się dość trudnym i dziwnie brzmiącym językiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla Słowian brzmi absurdalnie i dziwacznie. Ale zobaczymy co z tej nauki wyjdzie:) Potem moze się nauczę i estońskiego - ten dopiero dziwnie brzmi:)

      Usuń
  6. Pierwszy punkt podoba mi się bardzo, to chyba kraj dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki za dalszą naukę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No jasne, że będę trzymać kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za wszystkie miłe słowa. Na tej pozytywnej energii pójdę we wtorek na zajęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak polski znasz, to inne odmiany Ci nie straszne ;)) Ech... Norwegia, coraz bardziej mnie ciągnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam złe doświadczenia z rodzajnikami po nauce niemieckiego. Dlatego mnie to przeraziło:) Norwegię polecam, ale trzeba się nastawić na totalny spokój i samotność - niełatwo się przestawić jeśli wcześniej mieszkało się aktywnie np. tak jak ja w Warszawie.

      Usuń
  11. Nie przejmuj się rodzajnikami, ponoć w norweskim jest tylko mianownik (bułka z masłem) i dopełniacz, więc 50% tego co w niemieckim. W celowniku są tylko stałe wrażenia więc się nie liczy;). Zresztą jak źle odmienisz, to po prostu wyjdzie niegramatycznie, ale zrozumieć i tak Cię zrozumieją, a to przecież jest najważniejsze;).

    Z Twojego opisu wynika, że Norwegia to coś dla mnie, uwielbiam ciszę, spokój oraz uśmiechniętych, życzliwych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  12. też bym chciała, żeby u nas były takie dolewki kawy. i życzliwsi ludzie też by się przydali. co do języka to nie wątpię w twoje sowie umiejętności więc nauczysz się szybko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby sowie umiejętności w tym pomogły:)

      Usuń
  13. wow, uczyć się norweskiego - to dopiero kreatywność! Jak bym miałam czas wolny też bym chętnie spróbowała. Kiedyś sama w domu uczyłam się rosyjskiego - do dziś znam trochę słów i alfabet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę jestem do tego zmuszona, ale traktuje to jak wyzwanie:)

      Usuń
  14. Norwegów trzeba byłoby zaprosić do przeprowadzenia kursów w polskich sklepach, marketach i urzędach - po Twoich obserwacjach - zdecydowanie :) A język - trzymam kciuki! Uwielbiam skoki narciarskie, kocham polskich skoczków, ale mam też słabość do norweskich i wystarczą mi ich - przynajmniej niektóre - nazwiska, by stwierdzić, że to niełatwy język. Ale faktycznie, ma jakąś taką swoistą nutę w sobie, bo gdy czasem gdzieś trafię na materiał z norweskimi sportowcami i ich ojczystym językiem... brzmi dziwnie (prawie jak chiński :P ), ale jakoś tak sympatycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie sympatycznie, ale to dziwaczna melodia. Sporo czasu mi zajmie nauczyć się akcentować słowa tak jak oni.

      Usuń

Vandrer dziękuje za wszystkie komentarze. Ceni sobie dyskusję z każdym zainteresowanym:)

AvE!
Vandrer

TOP