niedziela, 23 listopada 2014

DIY: korzenne pudełko

To już 100. post na blogu! Dziękuję wszystkim czytającym i komentującym. Miło wiedzieć, że kogoś interesuje to co mam do powiedzenia o tym tajemniczym kraju do którego doprowadziły mnie koleje losu. Co myślicie o nowym wyglądzie bloga? Czy teraz wygląda dla Was lepiej? Każdy komentarz jest dla mnie cenny.  Staram się jakoś porządkować obecną tu pisaninę.

Postanowiłam, że w każdy weekend postaram się przygotować dla Was wpis w stylu DIY lub przynajmniej podzielić jakimś efektem swojej twórczości. Nie będzie to jakieś wyszukany DIY, ale efekt mojego kreatywnego podejścia do życia. Co Wy na to? Dzisiaj przedstawię przepis na korzenne pudełko. Jestem zbieraczem wszelkiej maści pierdołów. Jak już je mam muszę jakoś odpowiednio je wykorzystać i przetworzyć, tak powstał pomysł na pudełko z pudełka po ciastkach.


Potrzebujemy:

1) Opakowania ciastek korzennych Pepperkaker, które przed świętami znajdziemy w każdym norweskim sklepie. Jeśli nie mamy pod ręką norweskiego sklepu wystarczy nam jakiekolwiek plastikowe przeźroczyste pudełko:)


2) Nożyczek, taśmy klejącej, kubka kawy.


                                    

3) Odrobiny czasu i kreatywności.

4) Stosu starych czasopism lub gazetek reklamowych, ulotek itp.

5) Dobrej muzyki do pracy. 
Na przykład takiej - The Hanging Tree - The Hunger Games - kliknijcie i posłuchajcie (chyba, że wcześniej chcecie zobaczyć film).



Plan działania:

Pierwszy etap jest najtrudniejszy. Musimy odpowiednio przygotować pudełko. Jako, iż musi być puste należy zjeść wszystkie korzenne ciasteczka! Wiem, nie będzie to łatwe, ale przy dobrej czarnej kawie i muzyce pójdzie szybko. Możecie poprosić kogoś o pomoc w wykonaniu tego etapu - będzie przyjemniej:)

Następnie, zajadając ciasteczka, wycinamy ze zgromadzonych gazet, wszystko czego dusza zapragnie. Podobają się wam jakieś zdjęcia kwiatów, przedmiotów, ubrań? A może cytaty, pojedyncze słowa czy grafiki? Cokolwiek. Nie przejmujcie się i wycinajcie wszystko co wpadnie Wam w oko. Do tego zadania wykorzystacie jedynie część zdobyczy, ale resztę wycinków możecie zostawić sobie do wykorzystania na później (wyklejona książka kucharska, pamiętnik, księga podróży, zakładka do książki - zastosowań jest wiele). Załóżcie specjalną teczkę i tam trzymajcie swoje papierowe skarby.

Kiedy już wytniecie stos obrazków zacznijcie je układać według wybranego przez Was klucza. Przyznam, że ja nigdy wcześniej nie definiuję takiego klucza. A potem kiedy patrzę na stos jakoś naturalnie udaj się wybrać kawałeczki, które w dziwny sposób do siebie pasują. Przynajmniej dla mnie. Pamiętajcie to pudełko osobiste i to Wam ma się podobać:) Takie robótki zawsze dopasowujemy do danej osoby (możemy komuś sprawić miły prezent, wiedząc jaka kompozycja mu się spodoba).
                             
Żeby wszystko do siebie pasowało potrzebujemy jednolitego tła. Zazwyczaj świetnie sprawdza się tło literkowe - to w końcu wycinki z gazet. Wytnijcie kilka krótszych pasków tekstu, żeby łatwiej było je przykleić do pudełka.

Tak przygotowaną kompozycję zacznijcie przyklejać małymi kawałkami taśmy do ścianek pudełka. Ja wybrałam opcję od środka, ale można przyklejać z drugiej strony. 

                                     
Na koniec podklejacie tło i możecie zabrać się za robienie pokrywki w analogiczny sposób.

                                       
Jako, iż najczęściej będziemy zapewne spoglądać na wieczko naszego pudełka, uważam, że jego przyozdobienie jest kluczowe. Ścianki to uzupełnienie. Udało mi się stworzyć pokrywkę ze zdjęciem Warszawy i kojarzącymi się z nią słowami. Nie planowałam tego, ale myślę, że wyszło świetnie. Norwegia jest cudowna, ale tęsknie za miastem, któremu poświęciłam 7 lat intensywnego życia.  

Planowałam nie oklejać dna pudełka, ale nie mogłam się oprzeć kiedy zobaczyłam zdjęcie tego kotka. Taki humorystyczny akcent na dnie. I gotowe:)



Co myślicie o tego typu pracy? Jeśli kogoś zainspirowałam proszę o podzielenie się zdjęciami:) Ciekawa jestem co wycinanki wyniosą z Waszych głów.

English version available soon /Engelsk versjonen som er tilgjengelig snart.


AvE!
Vandrer

3 komentarze:

  1. Pierwszy etap mi się wydaje najłatwiejszy! Ale ja chyba jestem spokrewniona z Ciasteczkowym Potworem, zwłaszcza jeśli chodzi o te korzenne :) Zmiany w wyglądzie bloga na plus, lepiej się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że jest poprawa. Zjedzenie pudełka ciasteczek to nie przelewki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. zapachniało mi świętami :)

    OdpowiedzUsuń

Vandrer dziękuje za wszystkie komentarze. Ceni sobie dyskusję z każdym zainteresowanym:)

AvE!
Vandrer

TOP