piątek, 23 stycznia 2015

Utvandring



Dlaczego taki zimorodek jak ja wyjechał do kraju w którym o upale czyta się jedynie w ulotkach biur podróży?  Dzisiaj moje przemyślenia po czterech miesiącach od wyjazdu z Polski.


SD: emigracja - utvandring

Temat emigracji miałam poruszyć już dawno temu (18 listopada - Dzień Emigranta), ale zmotywowało mnie do tego dopiero wyzwanie blogowe Senmai. W ramach wyzwania mieliśmy opisać trudny moment. Najpoważniejszym trudnym momentem w moim życiu była przeprowadzka do Norwegii. Dlaczego? Było TO bowiem: porzucenie mojego wygodnego i zaplanowanego życia z 25 letnim stażem. Porzucenie ciekawej pracy i Warszawy - miasta, które choć pochodzę z Galicji, pokochałam jak swoje. I przede wszystkim porzucenie przyjaciół i rodziny! 

Nie było TO łatwe. Nie było TO planowane (jeszcze rok temu o tej porze łaziłam po moich ulubionych antykwariatach i hobbystycznie robiłam doktorat po pracy). Nie jest TO całkowite - dzięki internetowi kontakt z rodziną i znajomymi jest prostszy. Ponadto poprzez bloga mogę nadal rozwijać się w dotychczasowych dziedzinach. Blog jest dla mnie w dużym stopniu narzędziem do utrzymywania kontaktu z moim wcześniejszym życiem.

Dlaczego była TO trudna decyzja? Życie w Norwegii nie jest sielankowe jak się czasem wydaje (z mitami rozprawiam się tutaj). Większość imigrantów, których spotykałam na kursie i których widzę na co dzień, przyjazd do Norwegii traktuje jak awans. W swoim kraju nie mieli szans na rozwój, pracę i normalne życie. Wybrali emigrację. Dla mnie emigracja to "upadek" (nie czytajcie tego zbyt dosłownie), nie awans. Nie narzekałam na swoje życie w Polsce mając pracę i studia. Można rzec, że byłam zadowolonym z życia człowiekiem. Tutaj startuje od zera. Co ma robić polski socjolog w Norwegii? Jeśli uda mi się nauczyć języka będę musiała iść na kursy potwierdzające moje umiejętności i przekwalifikowujące mnie do norweskiej rzeczywistości. Ale nie widzę tego jedynie w czarnych barwach. Poznam i przystosuje się a potem zobaczymy co przyniesie moje nowe życie. Obecna sytuacja wyzwala we mnie olbrzymie pokłady tłumionej dotąd kreatywności. Zapytacie zatem: dlaczego taki zimorodek jak ja wyjechał do kraju w którym o upale czyta się jedynie w ulotkach biur podróży? 

Jestem z tych szaleńców, którzy wierzą w prawdziwą miłość. Taką do końca życia, z przeznaczeniem itp. Jeśli się już znajdzie swoją drugą połówkę trzeba o nią dbać. A jeśli ta druga połówka z różnych powodów nie może żyć w kraju, który kochasz... to zaczynasz traktować przeprowadzkę, dotąd wykluczaną, jak nową szansę. Dlatego życie tutaj jest dla mnie wielką przygodą. Zobaczymy co mi ona przyniesie. A jak radzę sobie z chłodem? Najlepiej widać na zdjęciu powyżej.

AvE!
Vandrer

17 komentarzy:

  1. Oby ta podróż odmieniła Twoje życie na lepsze.
    Ja bardzo lubię Norwegię i z chęcią zawsze tam wracam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakbym czytała o sobie, moją główną motywacją do wyjazdu też była miłość, życzę Ci aby Twoja wybrana droga zawsze przynosiła radość i spełnienie.W Norwegii jeszcze nie byłam, wogóle mało wiem o tym kraju więc z chęcią się u Ciebie rozgoszczę, pozdrowiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam:) Sama zagościłam się na wielu blogach emigracyjnych, większość znalazłam dzięki wyzwaniom Uli.

      Usuń
  3. Ja za miłością wyjechałam z centralnej Polski do Szczecina - liczy się? :D

    Muszę wreszcie przeczytać Twojego bloga od A do Z. Czuję, że mnie pochłonie :-) Tylko sesja... niech się skończy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczy się:) O! Jaka deklaracja czytelnicza:) Bardzo mi miło. Czuję się zmotywowana:)

      Usuń
  4. Widzę, że jesteś pełna zapału i dobrej energii. To dobry start w każdym nowym miejscu, ale gdy całkiem porzuca się swoje dotychczasowe życie to takie nastawienie jest jeszcze ważniejsze. Dla mnie wyjazd z kraju także nie był "nobilitacją" i po 10 latach życia na obczyźnie cały czas zdarza mi się myśleć o powrocie, ale… Ale w mojej czteroosobowej rodzinie jestem jedyną osobą, która o tym myśli, więc staram się skupić myśli na czymś innym. ;)
    W Norwegii byłam raz, jeszcze przed ślubem i chętnie bym ją jeszcze odwiedziła. PS. Miałam przepiękną pogodę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Narodziłaś się po raz drugi, może otrzymałaś od Szefa (tego u góry) szansę na coś innego, lepszego. Całe życie się uczymy, może od tego zaczyna się ta najważniejsza lekcja. Pozdrawiam cieplutko z Galicji :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze podziwiam osoby, które zdecydowały się na emigrację. Myślę, że ten krok wymaga wiele odwagi. Wydaje mi się, że jesteś dobrze to tego nastawiona, więc na pewno wszystko dobrze się poukłada. Powodzenia:).

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za te wszystkie ciepłe słowa:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz co, a ja Ci zazdroszczę że ta przygoda dopiero się dla Ciebie zaczyna! Dla mnie wyprowadzka za granice była jedną z najlepszych decyzji w życiu. Pamiętam tę ekscytację, poznawanie "nowego"! Wiem, że na początku nie zawsze jest łatwo, ale po 7 latach Francja to mój drugi (a właściwie pierwszy) dom. Tobie na pewno też się uda! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Czyli miłość jednym słowem :)
    Trzymam kciuki za wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Choć nie jestem obywatelką świata, uwielbiam wszelkie nieznane miejsca, zakątki. I choć Norwegia wydaje mi się piękna sama w sobie to przeprowadzka tam wydaje mi się co najmniej abstrakcyjna. Jeżeli natomiast Ty to zrobiłaś w imię miłości - trzymam kciuki! :) Oby wszystko Ci się ułożyło!

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzę, Sowo, że te nasze emigracje są całkiem podobne - zimne kraje, mało słońca, wyjazd za serca biciem... Ale wszystko się w końcu poukłada i będzie jak powinno! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję za komentarzowe wsparcie! Czytanie o doświadczeniach innych bardzo podniosło mnie na duchu:)

    OdpowiedzUsuń

Vandrer dziękuje za wszystkie komentarze. Ceni sobie dyskusję z każdym zainteresowanym:)

AvE!
Vandrer

TOP