poniedziałek, 8 czerwca 2015

Depresja to debilny wymysł XXI wieku!

Depresja to debilny wymysł XXI wieku


Ja też mogę mieć depresję i co z tego? Rozpacz nie może usprawiedliwiać ludzkiej głupoty czy niegodnych czynów. To nic nie znaczący wymysł.


Kilka dni temu Vandrerowi opadła pluszowa szczęka, kiedy oglądał Fakty TVN, a w nich materiał o człowieku, który stanął przed sądem za podpalenie kilkunastu samochodów w Gdańsku. Mężczyzna tłumaczył się, że nie jest piromanem, ale zrobił to w rozpaczy. W materiale telewizyjnym padło znamienne słowo depresja (potencjalna), ponieważ nie jako piromana sąd będzie osądzał winnego. Co było celem owego pana, czy rzeczywiście depresja, czy zwykła rozpacz czy głupota czy może działał celowo? Nie jest to absolutnie istotne (więcej informacji o sprawie). Vandrera przeraził bowiem sposób montażu owego newsa. 

Zestawiono, krótką informację o tym, że mężczyzna twierdzi, że podpalił będąc w depresji, z wypowiedziami osób, których samochody zostały spalone. Wniosek jaki nasuwał się po obejrzeniu całości: depresja to wymysł, ważniejsza jest wartość spalonego mienia. Depresja to błahostka. I co z tego? Każdy może tak powiedzieć. Dlaczego taki wniosek wyciągnął Vandrer i zapewne tysiące widzów?

Główną wypowiadającą się osobą, była kobieta, która nie miała ubezpieczonego samochodu. Co powiedziała na wieść o potencjalnej motywacji podpalacza? Ja też mogę mieć depresję no i co z tego?  Kobieta mogła tak powiedzieć, mogła nawet gorzej, co jest w opinii Vandrera jak najbardziej zrozumiałe. Zniszczono jej samochód, była rozemocjonowana. Choć z drugiej strony Vandrer zastanawia się czy gdyby ów nieubezpieczony samochód został zniszczony podczas wichury, kobieta powiedziałaby (myśląc o drzewie, które nań upadło) Ja też mogę się złamać, no i co z tego? (Nieubezpieczenie auta to tylko i wyłącznie jej sprawa).

Za owo i co z tego, które wryć się w pamięć widza w zestawieniu z depresją nie powinno, odpowiada telewizja, która zmontowała materiał. Nieodpowiedzialność. Vandrerowi zabrakło ot choćby, krótkiego komentarza, że człowiek rzeczywiście chory może widzieć rzeczywistość inaczej i nie do końca odpowiada za swoje czyny. Tymczasem news o podpalaczu potencjalnie chorym na depresję (Vandrer powtarza, że nie ma znaczenia czy rzeczywiście był chory), sprowadził poważną chorobę do błahej wymówki, na którą możemy odpowiedzieć: i co z tego? Po wiadomościach telewizja powinna wyemitować zwyczajowy dokument o tym, że depresja jest cichym zabójcą i że powinniśmy obserwować ludzi w okół nas. A potem dopisać: I TAK MAMY TO W DUPIE. Grubymi zgłoskami. Bo co z tego, że ktoś jest chory i może być niebezpieczny dla siebie, a  czasem nawet dla otoczenia. Co z tego, że komuś odechciało się żyć, nie tyle z winy własnej, co z powodu uwarunkowań neurologicznych czy sytuacji w jakiej się znalazł (rodzajów depresji jest wiele). Co z tego? To jego problem.

Jeśli telewizja rzeczywiście chce krzewić w ludziach przekonanie, że depresja to sprawa poważna, nie może zostawiać widza samego ze zdaniem: co z tego? Bo później ów widz rozmawiając z kimś, kto wyzna mu, że odechciało mu się żyć powie: i co z tego? Depresja to debilny wymysł XXI wieku, weź się w garść chłopie. W sumie dobrze, bo kiedy później ta chora osoba w rozpaczy zrobi sobie krzywdę, telewizja będzie miała dobrą historię do materiału: Znieczulica społeczna - ludzie przechodzą obok depresji obojętnie. I co z tego?

Vandrer jest ciekaw, jak Wy Drodzy Czytelnicy postrzegacie sposób mówienia o depresji w mediach?

AvE!
Vandrer

P.S.: Tutaj znajdziecie post o tym, dlaczego depresja to w Norwegii taki ważny temat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Vandrer dziękuje za wszystkie komentarze. Ceni sobie dyskusję z każdym zainteresowanym:)

AvE!
Vandrer

TOP