czwartek, 13 sierpnia 2015

Niech kolory znają swoje miejsce, czyli niebieskie plamy w łazience

Niech kolory znają swoje miejsce, czyli niebieskie plamy w łazience


Fale za oknem mienią się wszelkimi możliwymi odcieniami niebieskiego. Stonowana modrość doniczki działa uspokajająco spogląda z okna w łazience. Kiedy jednak grynszpanowa silikonowa stolnica wychodzi łobuzersko z kuchennej szuflady Vandrer dostaje szału. Dlaczego? Kolory muszą znać swoje miejsce!


To już ostatni wpis z cyklu #SkandynawskieGniazdko czyli rzecz o urządzeniu mieszkania w stylu skandynawskim. Sówka nie jest ekspertem, ale pisząc dla Was bazowała na swoich własnych obserwacjach i doświadczeniu. Ma nadzieje, że jej wskazówki będą dla Was przydatne. 

11/08 (04/08) Zaproś zapach natury do domu
13/08 Niech kolory znają swoje miejsce, czyli niebieskie plamy w łazience

Sówka wyjaśniała Wam już na początku cyklu, że urządzając swoje mini-skandynawskie mieszkanie stworzyła neutralną biało-szaro-drewnianą paletę, którą przyozdobiła plamami barwnymi (przedmiotami w mocniejszych kolorach) w zależności od funkcjonalności pomieszczeń. Neutralność barw podstawowych i największych mebli sprawia, że nawet jeśli wprowadzimy odważniejsze kolory takie jak czerwień, błękit czy fiolet nie będziemy mieli efektu zagracenia przestrzeni. Jest to jeden z 3 sekretów urządzania małego mieszkania

Ostatnim pomieszczeniem o którym chce Wam napisać Vandrer jest łazienka. Cechują ją niebieskie plamy barwne. Jak już sówka wspomniała, choć niebieski to jej ulubiony kolor, toleruje go jedynie w tym pomieszczeniu. Tymczasem kolorem nadającym charakter kuchni jest czerwień, biura czerń a sypialni ciemny granat. (Tak, granat nie wchodzi dla Vandrera w zakres pojęcia kolor niebieski). Jeśli kolory nie znajdują się na swoich odpowiednich miejscach Vandrer dostaje lekkiego rozstroju nerwowego. Nie umie tego wytłumaczyć, tak już ma.

Kiedy zatem sowa dopadła na wyprzedaży zestaw drewnianych pudełek, to największe przeznaczone do łazienki, musiało szybko zmienić swój kolor. Vandrer pisał Wam o tym przy okazji listy 5 rzeczy, których nie wiecie o sowie. Efekt widzicie w zdjęciu tytułowym i na parapecie w zdjęciu poniżej. Vandrer uchwycił kilka niebieskich przedmiotów, które mają prawo przerywać nieskalaną biel łazienki. Udało mu się kupić nawet niebieskie żelazko:) Do pełni ideału brakuje mu postanowienia co zrobić z nieszczęsną apteczką, która jest... czerwona. Macie jakieś pomysły na zmianę koloru metalowej skrzynki czy sugerujecie raczej znieść tę potwarz? 

Niech kolory znają swoje miejsce, czyli niebieskie plamy w łazience


Na ścianie na wprost zawisły dwa kwadratowe podobrazia, które póki co nie grzeszą kolorem. Przy sprzyjającej pogodzie i odpowiedniej ilości wolnego czasu, Analogowa Sowa ma zamiar namalować na nich piękny morski widoczek. Wszakże mieszka w mieście w którym Edward Munch spędził znaczną część swojego życia. 

Niech kolory znają swoje miejsce, czyli niebieskie plamy w łazience
Co tutaj powstanie?

Tym malarskim zobowiązaniem Vandrer kończy cykl. Powiedzcie proszę, czy był dla Was przydatny i czy chcecie aby sowa zgłębiła dla Was jakieś inne skandynawskie tematy?

AvE!
Vandrer

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Vandrer dziękuje za wszystkie komentarze. Ceni sobie dyskusję z każdym zainteresowanym:)

AvE!
Vandrer

TOP