poniedziałek, 7 września 2015

Blogi to pamiętniki ekshibicjonistów


Czy Internet rzeczywiście daje nam jedynie pozorną anonimowość? A ekspresja skrawków duszy jest mentalnym ekshibicjonizmem? A może jest inaczej, może Internet zmienia anonimowość, ale jej nie zabija? Zmienia kompletnie, tak o stopni 180? No, może tylko o 240?


Co powoduje Internet? Zabiera odbiorcę. Świadomego autora odbiorcę, który wie kogo odbiera! Który zna nadawcę wypruwającego z siebie wnętrzności emocji. A jeśli tak, to czym różni się pisanie na kartkach pamiętnika skrywanego głęboko na dnie szafy w najmroczniejszym pokoju, najwyższej wieży w zamku za siedmioma górami od pisania na blogu, którego nikt nie czyta?Wirtualnym pamiętniczku jakich tysiące. Jeśli nadawca jest nierealny, to może być równie dobrze i nieprawdziwy, a jeśli tak to nie mamy do czynienia z ekshibicjonizmem a fikcją literacką. Jak gdybyśmy znaleźli pamiętnik nieżyjącej od 100 lat praprababci. Czy uzewnętrzniła przed nami swoją duszę? A może wydarliśmy kawałek historii jednostkowej rozpuszczonej w materii przeszłości?

Ta piosenka wdarła się w moją duszę i rozerwała ją na strzępy odbierając spokój” – czy wyobrażamy sobie, że mówimy coś takiego na forum publicznym, każdej napotkanej osobie, komukolwiek poza przyjacielem siedzącym z nami przy świetle świec w listopadową noc? A czy możemy sobie wyobrazić, że piszemy? Nie takie rzeczy w Internetach istnieją. Zwłaszcza jeśli chodzi o dzielenie się z publiką muzycznymi doświadczeniami na fejsbukowej tablicy. Zgoda, tablica nie jest anonimowa, ale czy również co do skutku?

Kto traktuje poważnie to co tam napisane? Kto głębiej to przemyśli? Kto przeanalizuje nasze emocje tak jak ów przyjaciel w listopadową noc? Pozorna uwaga właściwa Internetowi jest zasadniczo brakiem uwagi, wyrzuceniem nadawcy poza nawias świadomego odbioru. Zdradzając wiele nie odsłaniamy w istocie niczego. Bo każdy traktuje to jak szum. Ryzyko, że ktoś dostrzeże głębię jest nieznaczne. Toż ci dopiero ciekawy byt, anonimowy nadawca znany z imienia czy pseudonimu.

To stos pytań i zastanowień, które Vandrer zadawał sobie kiedyś w pewną deszczową noc. Dziś sobie o nich przypomniał. Zamiast puenty fragment piosenki Bastille Thing we lost in the fire:

Kawałki biletów i twoje pamiętniki
Któregoś dnia przeczytałem je wszystkie
Kiedy czułem się samotny, a ty byłaś daleko
Och, nie powiedziały mi nic nowego
Ale uwielbiam czytać słowa, których używasz 

[Tłumaczenie z portalu Tekstowo.pl]

AvE!
Vandrer


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Vandrer dziękuje za wszystkie komentarze. Ceni sobie dyskusję z każdym zainteresowanym:)

AvE!
Vandrer

TOP