piątek, 18 września 2015

Co jest Twoim Moby Dickiem?




Co jest Twoim Moby Dickiem? Od lat poszukiwanym białym wielorybem? Obiektem w którym dopatrujesz się przyczyny wszelkich niepowodzeń i kryzysów? Na co lub na kogo polujesz bez spoczynku? Pamiętaj, wszyscy jesteśmy Ahabami.


Sówka postanowiła wreszcie zakasać skrzydła i wziąć się do poważnego pisania recenzji książkowych. Docelowo chce Wam publikować jedną recenzję tygodniowo. Książki to obok wędrowania najważniejszy filar sowiego życia. Dlatego też Vandrer własnymi piórkami będzie oznaczał ile która warta. Pierwszy na tapetę wypływa Moby Dick albo Wieloryb (Moby Dick or the Whale) autorstwa Hermana Melville'a .

Taki mam właśnie sposób odpędzania splinu i regulowania krwiobiegu. Gdy tylko stwierdzę, że usta wykrzywiają mi się ponuro, gdy tylko do duszy mej zawita wilgotny, dżdżysty listopad, gdy złapię się na tym, że mimowolnie przystaję przed składami trumien albo podążam za każdym napotkanym pogrzebem, a w szczególności, gdy moja hipochondria tak mnie opanuje, iż potrzeba mi silnych zasad moralnych, by się powstrzymać od rozmyślnego wyjścia na ulicę i metodycznego strącania ludziom z głów kapeluszy - wtedy uznaję, że już wielki czas udać się na morze jak najrychlej. To jest moja namiastka pistoletu i kuli. Katon z filozoficzną oracją rzuca się na ostrze swego miecza; ja spokojnie siadam na okręt.

FABUŁA
Narratorem powieści jest Izmael, młody wykształcony mężczyzna, który zaciąga się na amerykański statek wielorybniczy Pequod. Jeszcze przed wyruszeniem z portu Nantucket, zaprzyjaźnia się on z harpunnikiem Queequegiem, byłym kanibalem. Po wypłynięciu w morze na 3-letni rejs, szybko okazuje się, że kapitan Ahab uczynił z wyprawy prywatne łowy na legendarnego wieloryba Moby Dicka, przez którego stracił nogę. Toczony szaleństwem kapitan pcha swoją załogę w białą paszczę niebezpieczeństwa. Historia polowania na wieloryby przeplata się dosłownie i symbolicznie z biblijną historią Jonasza, który spędził w brzuchu wielkiej ryby 3 dni ponieważ rzucił wyzwanie Bogu czy też własnemu przeznaczeniu.

Marynarz Izmael snuje swą opowieść z perspektywy lat, opisując minione wydarzenia na równi z dokładnym opisem poznawanego przezeń fachu wielorybniczego. Głównym motorem całej fabuły jest szaleństwo kapitana Ahaba i jego obsesja na punkcie wieloryba w którym widzi powód wszelkich swoich utrapień i nieszczęść, którego go spotkały. Odgryzając kapitanowi nogę, biały kaszalot zaraził go jednocześnie nienawiścią i obłędem. Czy Moby Dick jest tutaj jedynie bezrozumnym zwierzęciem, które walczy o byt? Czy też może celowo i "złośliwe" działającym potworem, który prześladuje kapitana? Jedno jest pewne, to nie tylko tytułowy ale i pełnoprawny bohater tej opowieści. Symbol tego w czym każdy z nas może upatrywać przyczyny swoich nieszczęść. Vandrer podczas lektury bił się z uczuciami, ponieważ z jednej strony chciał jak najszybciej spotkać legendarnego wieloryba, a z drugiej wiedział, że spotkanie go oznacza rozpoczęcie walki na śmierć i życie, której świadkiem być nie chciał. W całym dramacie istotną role odgrywa także pierwszy oficer. Starbuck jest uosobieniem rozsądku, ale nie jest wolny od przesądów i dostrzegania złych omenów, które pojawiają się tym częściej im bliżej swojego przeznaczenia znajduje się Pequod. Stanowi on wyraźną opozycję do kapitana, którego postrzega jako realne zagrożenie dla własnego życia. Pomimo tego w godzinie najwyższej próby to on jest tym, który zwraca się do Ahaba słowami "O kapitanie, mój kapitanie!" i musi wybrać pomiędzy wiernością Bogu czyli życiu a kapitanowi (Whitman zaczerpnął swój dramatyczny zwrot zapewne właśnie z tej książki).  Co zaś się tyczy pozostałej oficerskiej dwójki, drugi oficer Stubb jest kimś pomiędzy stoikiem, który z niewzruszoną miną przyjmuje swój los i nie lęka się niczego, a beztroskim łowcą, który z uśmiechem na ustach i fajką w nich wpija swoją lancę w kolejne wielorybie ciała. To on w cudownie komicznej i symbolicznej jednocześnie scenie nakazuje kucharzowi aby ten wygłosił kazanie do rekinów. Ostatni, najmniej znaczący trzeci oficer Flask, zdaje się być najbardziej bezbarwny i tchórzliwy, a jednocześnie najbardziej pozbawiony szacunku do żywiołu z którym przyszło mu się mierzyć.

GATUNEK
Vandrer jest pewien, że gdyby Melville wydawał swoje arcydzieło współcześnie, to ta alegoryczna opowieść o ludzkich losach została by solidnie okrojona z wątków przynależących raczej do encyklopedii wielorybnictwa. Nie jest to na pewno klasyczna morska przygodówka. Ciężko odpowiedzieć sobie jednoznacznie na pytanie czym jest Moby Dick, bowiem na kilkuset stronach miesza się w nim opowieść oparta na prawdziwych wydarzeniach statku wielorybniczego Essex zatopionego przez wieloryba w 1820; głębokie studium ludzkiej obsesji oraz rzeczona historia i leksykon wielorybnictwa. Izmael z właściwą sobie barwnością opowiada zarówno o wyposażeniu statku jak i motywach działania kapitana Ahaba.

Pierwsze kilkaset stron książki jest jak powolna opowieść, której słucha się przysypiając w zimowy wieczór przy kominku i co rusz budząc się na co ciekawsze fragmenty historii. Ostatnie sto stron natomiast sprawia, że czytelnik nie może wypuścić z rąk książki, którą wcześniej z łatwością co rusz odkładał na miejsce po leniwej lekturze. Wzburzone fale najspokojniejszego z oceanów nie dadzą czytelnikowi ukojenia póki nie dowie się on czyją krwią zostaną zbrukane. 

AUTOR
Strona tytułowa
pierwszego wydania z 1851 r.
Moby Dicka ożywił na kartach powieści urodzony w 1819 r. w Nowym Jorku Herman Melville. Pisał on nie tylko powieści, ale także poezję i eseje. Swoją twórczość opierał na własnych doświadczeniach z wypraw wielorybniczych w jakich uczestniczył. Początkowo jego największe dzieło nie zostało docenione przez krytykę i czytelników. Dopiero później odkryto w Moby Dicku wartość, jaką przypisuje się mu do dziś. Vandrer nie dziwi się temu, ponieważ co rusz miał ochotę zdzielić autora czymś tępym za to, że w najciekawszych momentach akcji nakazywał nagle narratorowi opowiadać ze szczegółami o wyposażeniu wielorybniczej szalupy czy budowie czaszki wieloryba.

WYDANIE
Pierwsze wydanie książki pochodzi z 1851 r. Vandrer przeczytał Moby Dicka w formie darmowego e-booka pobranego ze zbiorów strony Nexto.pl. Było to wydanie w ramach Kolekcji Literatury Klasycznej pochodzące z 2008 r. Sówce przeszkadzało jedynie, że przypisy zostały podane w formie gwiazdek , a nie numerów (sic!) i ich wyjaśnienie znalazło się na samym końcu książki. Kto czyta elektroniczne książki, wie jak upierdliwe dla czytelnika jest takie rozwiązanie. Dlatego Vandrer postuluje umieszczanie przypisów numerowych na końcach rozdziałów lub stron.

OCENA
Choć książka uznawana jest za arcydzieło, Vandrer daje Moby Dickowi tylko i aż osiem piórek. Sówka zakochała się w tej powieści od pierwszych zdań traktujących o listopadzie w duszy. Miłość przetrwała pomimo, iż momentami Vandrer szczerze nienawidził autora za zanudzające opisy produkcji olinowania i harpunów. Uważa jednak, że każdy kto uwielbia literaturę powinien przynajmniej spróbować zmierzyć się z tą morską klasyką. Może w niej bowiem znaleźć tropy, które już zna i takie które nie spodziewałby się po opowieści o polowaniu na wieloryba.



Sowa poleca, dla tych...
Moby Dick, to z jednej strony idealna opowieść dla tych, kochają połączenie morskich przygód z refleksją nad losem człowieka. Jego relacją z przyrodą, drugą jednostką czy stosunkiem do samego życia.  Refleksją w której nie brak dramatycznych nut ale i tragikomicznych dodatków. To książka dla tych, którzy rozumieją, że kiedy człowiek patrzy w morze widzi własną duszę. Z drugiej strony Moby Dick stanowi doskonałe pożywienie dla wszystkich spragnionych wiedzy o XIX-wiecznym wielorybnictwie i o samych wielorybach. Jest to książka o największym stopniu zawartości wieloryba z jaką do tej pory miał kontakt Vandrer. Zatem dla wielbicieli tych niesamowitych stworzeń jest to pozycja obowiązkowa. 

Sowa odradza, tym którzy...
... nad refleksję przekładają czystą przygodę. Żądnych przygody Moby Dick może bowiem szybko rozczarować. Tak jak już Vandrer wspominał, akcja staje się wartka dopiero pod koniec, natomiast wcześniej jest co rusz wstrzymywana przez niemalże encyklopedyczne opisy dotyczące wielorybnictwa. Sama opowieść o losie Pequoda jest jednak na tyle ciekawa, że można czytać tę książkę na wyrywki. Jednakże jest to zajęcie tylko dla wytrwałych.

Czytaliście tę książkę? Może podzielicie się z sową swoimi refleksjami, albo polecicie jej inne godne uwagi morskie opowieści?

AvE!
Vandrer

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Vandrer dziękuje za wszystkie komentarze. Ceni sobie dyskusję z każdym zainteresowanym:)

AvE!
Vandrer

TOP