czwartek, 28 stycznia 2016

Love, Rosie - bo grunt to synchronizacja uczuć


Kiedy za oknem skrzypi zmrożony śnieg, a my mamy czas na zatrzymanie chwili, dobrze sięgnąć po lekturę, która rozgrzej serducho i dostarczy nam wzruszeń. Love, Rosie sprawdzi się w takiej sytuacji doskonale. Wyjaśni Wam także, dlaczego jeśli nie zaprosicie najlepszej przyjaciółki na swoje 10. urodziny to ona w wieku 18 lat może przypadkiem zajść w ciążę. Nic nie dzieje się bez przyczyny.


W pewien mroźny styczniowy wieczór Vandrer skończył nudną i nijaką książkę o uroczym tytule Wiśniowy Klub Książki. Poczuł wtedy pustkę w czytelniczym sercu i stwierdził, że musi przeczytać coś co wzbudzi w nim emocje. I to bynajmniej nie papierowe, ale co najmniej pluszowe. Włączył na czytniku Love, Rosie (Na końcu tęczy) i odłożył ebooka dopiero kiedy dotarł do ostatniej strony. Książka Ceceli Ahern wciągnęła go totalnie i sprawiła, że uronił niejedną pluszową łzę.

Życie jest zabawne, prawda? Kiedy już myślisz, że wszystko sobie poukładałeś, kiedy zaczynasz snuć plany i cieszyć się tym, że nareszcie wiesz, w którym kierunku zmierzasz, ścieżki stają się kręte, drogowskazy znikają, wiatr zaczyna wiać we wszystkie strony świata, północ staje się południem, wschód zachodem i kompletnie się gubisz. Tak łatwo jest się zgubić.

FABUŁA
Rosie i Alex to pokrewne dusze. Znają się od przedszkola i rozumieją bez słów. Ich cudowna przyjaźń rozwija się podczas wspólnej nauki w dublińskich szkołach. Los sprawia jednak, że muszą zamieszkać na dwóch różnych kontynentach co w istotny sposób gmatwa ich relację. Niewypowiedziane nigdy uczucia nie tracą jednak na intensywności choć tej dwójce nigdy nie udaje się zsynchronizować życia tak by móc być ze sobą. Na zmianę czekając więc na odpowiedni moment by wyznać temu drugiemu co znaczy dla niego TO ZNACZĄCE MILCZENIE. W między czasie znajdują sobie małżonków, mają dzieci, kończą studia, znajdują pracę, rzucają pracę i walczą o swoje marzenia. Tak przez  45 lat wspaniałej lektury.

GATUNEK
Ahern zdecydowała się przedstawić losy Rosie i Alexa w formie zbioru listów, smsów, karteczek i pism jakie wymieniają między sobą bohaterowie. Nie ma tutaj dialogów, a wydarzenia poznajemy zawsze z perspektywy konkretnej osoby. Vandrer zalicza zatem Love, Rosie do gatunku powieści epistolarnych z całym bagażem znaczeń jakie to za sobą niesie. Kiedy czytał listy miłosne wysyłane przez bohaterów, które jednak nigdy nie dotarły do adresatów, to serce mu się krajało, a łzy ciurkiem spływały po pluszowym policzku. Autorka rozegrała to mistrzowsko. Kiedy córka głównej bohaterki zaczyna dorastać i również znajduje sobie przyjaciela na śmierć i życie, Ahern udaje się wykorzystać humorystyczny potencjał takie zwrotu akcji.

AUTOR
Cecelia Ahern jest dość znaną autorką powieści obyczajowych, które łamią czytelnicze serce na kawałki (to ta pani od równie bestsellerowego P.S. Kocham Cię). Vandrer uważa, że postaci z jej książek powinny zawiązać strajk w związku z tym jak pogmatwanym czyni ich życie autorka. Gorzej mają już chyba tylko bohaterowie G. Martina lub Cassandry Clare. Vandrer nie wie jak Ahern tego dokonała, ale przez całą kilkugodzinną lekturę Love, Rosie sowa śmiała się i płakała na przemian. Stworzenie czegoś tak poruszającego nie jest najłatwiejszym zadaniem.

WYDANIE
Love, Rosie została wydana w Polsce w 2013 r. pod tytułem Na końcu tęczy. Jednakże w związku z adaptacją filmową, książkę wydano ponownie pod zmienionym tytułem. Vandrer czytał Love, Rosie w formie ebooka i 384 strony lektury minęły mu niezauważalnie.
Sowa obejrzała film na długo przed przeczytaniem książki i pamięta, że historia przeniesiona na ekran niesamowicie się jej spodobała. Po przeczytaniu tekstu Vandrer zauważa jednak, że filmowcy postanowili nieco uprościć książkową historię tak, by wybory bohaterów mogły być jednoznaczne moralnie. Pomimo wielu zmian zachowano jednak ducha książki. Dlatego Vandrer poleca film równie mocno jak lekturę. 


Ocena: 8/10 

Vandrer zakochał się w Love, Rosie i emocjach jakie ta książka mu przyniosła. Ahern tak sprytnie stworzyła tę historię, że jedynie czytelnik o sercu z kamienia może przejść wobec niej obojętnie. Nie chodzi tutaj o wybitną symboliczną literaturę, ale o historię, która ogrzewa nasze serce i wywołuje oczyszczające łzy wzruszenia. Powoduje śmiech a czasem nawet złość, kiedy wkurzamy się na bohaterów za podejmowane przez nich decyzje. Całość jest skrojona w taki sposób, że od lektury nie można się oderwać. Sowa poleca z czystym pluszowym sercem.




Sowa poleca tym, którzy...
... uwielbiają wzruszać się podczas lektury. Łzy są dla Vandrera motywem przewodnim tej recenzji, bo nieźle zmoczył sobie futerko. To książka dla tych, którzy kochają pełnokrwistych bohaterów popełniających błędy, ale działających w sposób tak uroczy, że nie można im nie kibicować. Co tu dużo pisać, Love, Rosie to książka dla wszystkich (z małymi wyjątkami poniżej). 

Sowa odradza tym, którzy...
... szukają wybitnej i wieloznacznej literaturą odpowiadającej na egzystencjalne pytania dotyczące miłości. Nie jest to także pozycja dla wielbicieli klasycznej narracji, bowiem książka napisana została w specyficzny sposób. I wreszcie nie jest to książka dla ludzi o sercu z kamienia, każdy inny powinien ją przeczytać.

Czytaliście może Love, Rosie? Lubicie takie książki? A może w oko wpadł Wam film?

AvE!
Vandrer

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Vandrer dziękuje za wszystkie komentarze. Ceni sobie dyskusję z każdym zainteresowanym:)

AvE!
Vandrer

TOP