czwartek, 14 stycznia 2016

Nazywam się czerwień i jestem pożądaniem


Zasypany śniegiem trup leży na dnie studni. Trójka zarozumiałych iluminatorów kończy prace nad tajemna księgą, przez wielu uznawaną za bluźnierczą. Czy dla splendoru, zachowania tradycji lub zdobycia kobiety można zabić? Zamienić czerwień pożądania w plamiącą ręce świeżą krew?


Literacki początek roku okazał się dla Vadrera niezwykle ciekawy. Z polecenia pewnej Norweżki zatopił swe skrzydełka w soczystej czerwieni od Orhana Pamuka. Wydana w 1998 r.  Nazywam się Czerwień miała rzucić mu światło na sposób myślenia wyznawców islamu (w XVI w.) Sowa wyniosła jednak z tego specyficznego kryminału znacznie więcej. I trochę ją to przeraziło.
Trudno jednak przywyknąć do tego, że jest się mordercą. Nie mogę usiedzieć w domu, więc wychodzę na ulicę; nie mogę na niej wystać, dlatego idę na inną, a później z tamtej na jeszcze inną i obserwując twarze ludzi, stwierdzam, że wielu z nich uważa się za niewinnych tylko dlatego, iż okazja do popełnienia przestępstwa jeszcze się im nie trafiła. Trudno mi przyjąć, że większość ludiz jest bardziej moralna i lepsza ode mnie tylko dlatego, że przeznaczenie inaczej pokierowało ich życiem. Przybierają nieco głupszy wyraz twarzy, ponieważ jeszcze nie zabili, i jak wszyscy idioci zdają się mieć dobre zamiary. [Cytat z rozdziału Nazwą mnie mordercą]
FABUŁA

Zima 1591 r. Elegant, jeden z czterech miniaturzystów pracujących nad tajną księgą dla sułtana Murada III, zostaje w brutalny sposób zamordowany. Po śmierci, jako pierwszy z wielu narratorów, zaczyna opowieść o tym co doprowadziło do tego, że teraz jego zwłoki leżą na dnie studni przykryte śniegiem. W tym samym czasie do Stambułu przybywa Czarny, siostrzeniec człowieka sprawującego pieczę nad ukończeniem kontrowersyjnej księgi. Przed 12 laty musiał opuścić stolicę, ponieważ zakochał się bez wzajemności w pięknej córce Wuja. Teraz Şeküre jest nieoficjalnie wdową (jej mąż przed 4 laty zaginął na wojnie, zostawiając ją z dwójką synów) co otwiera dorosłemu już Czarnemu możliwość zdobycia ukochanej. Najpierw jednak musi wkupić się w łaski Wuja i pomóc mu dokończyć przeklętą księgę. Musi też udowodnić Şeküre, że stał się odpowiedzialnym mężczyzną, który zapewni jej większe bezpieczeństwo niż porywczy brat zaginionego męża.

Co takiego zamieszczono na ilustracjach księgi, że wiele osób chciałoby zabić ich twórców za bluźnierstwo? Czy miniaturzyści Oliwka, Motyl lub Bocian mogli podnieść rękę na Eleganta? W prawdzie z czwórki wielkich iluminarzystów odznaczał się on najmniejszym talentem, ale za to najbardziej obawiał się Allaha. Jak się jednak okazuje, rozważania nad regułami sztuki, pasją i własnym stylem mogą doprowadzić niektórych do chęci mordu.

GATUNEK

Nazwijmy tę książkę kryminałem osadzonym w realiach historycznych, który ma niezwykle specyficzną narrację. W powieści równoprawnymi narratorami są nie tylko bohaterowie, ale także ilustracje stworzone przez mistrzów iluminacji. Zimowy Stambuł staje się tłem do opowiedzenia historii pewnego morderstwa, ale także do zobaczenia szczegółów przemiany kulturowej, która chce wkroczyć w świat ludzi nieprzywykłych do zmian. Mieszanie się światów Zachodu i Wschodu (widoczne na przykładzie technik malarskich) wydaje się nieuniknione, ale przecież oba te światy należą do Allaha. Próbując się więc dowiedzieć KTO ZABIŁ?, poznamy także specyfikę muzułmańskiej kultury z przełomu XVI i XVII w. 

Wszystkie dyskusje naszych bohaterów, także te dotyczące morderstwa, odbywają się w oparciu o Koran i są przeplatane przypowieściami lub mitami mającymi zobrazować ich tezy. Vandrer dowiedział zatem z rozważań jednego z narratorów, że zachodni artyści są niegodni ponieważ: 
Nie podoba mi się, że niewierni artyści pokazują swoje kobiety wpół nagie, w sposób daleki od pobożnej skromności, że nie rozumieją, jakie przyjemności daj kawa i przystojni chłopcy, że chodzą z gładko ogolonymi twarzami, chociaż włosy mają równie długie jak kobiety, i że utrzymują, iż Jezus jest Bogiem - Allahu, miej nas w swojej opiece. [Cytat z rozdziału Jestem koniem]
Z kolei drzewo z pewnej ilustracji, wyjaśnia nam dokładnie na czym polega różnica w malowaniu wschodnim i zachodnim. Ja nie chcę być drzewem w samym w sobie, chcę być jego znaczeniem - mówi, nie chcąc być narysowane w europejskim stylu. Tymczasem tytułowa Czerwień opowiada czytelnikowi o tym jak to jest być barwą, zauważając, że Kolor to dotyk oka, muzyka głuchego, słowa płynące z ciemności.

AUTOR

Urodzony w 1952 r. Orhan Pamuk został laureatem Nagrody Nobla w 2006 r., co uzasadniono stwierdzeniem, iż (...) w poszukiwaniu melancholijnej duszy swojego rodzinnego miasta odkrył on nowe symbole zderzenia i przenikania się kultur. Vandrer musi przyznać, że za takie pisarstwo Nobel jak najbardziej się należy

Książka tego tureckiego pisarza jest niezwykle bogata w symbolikę i aż kipi od kulturowych wyjaśnień. Czasem takich, które niekoniecznie chcielibyśmy poznać. Vandrer zdziwił się np., że jako główne zalety małżeństwa Czarny wymienia: porządek w domu i brak konieczności uganiania się za prostytutkami w ciemnych zaułkach. Europejski czytelnik nieco dziwi się na takie dictum w ustach najbardziej pozytywnego z naszych bohaterów. Przepaść kulturowa jest ogromna i choć od XVI w. nieco została zasypana, to w obliczu ostatnich wydarzeń, Vandrer nie co martwi się tym, iż kobieta jest tutaj traktowana jako rzecz lub też jako jednostka podległa, stale potrzebująca męskiego opiekuna. Şeküre zna zasady i po mistrzowsku wykorzystuje dostępne opcje tak aby ugrać dla siebie i dzieci jak najwięcej. 

WYDANIE

Vandrer czytał książkę w wersji elektronicznej. Jego wydanie miało 526 epapierowych stron, przetykanych ornamentami na początku każdego rozdziału. To polskie tłumaczenie Benim Adim Kirmizi (oryginalny tytuł książki) ukazało się w 2007 r.

Ocena: 9/10

Pamuk tkając intrygę i zostawiając czytelnikowi tropy prowadzące do mordercy, odmalował niezwykle barwnie naturę muzułmańskiej kultury. Momentami czytelnik może jednak ugrząść w gąszczu kulturowych odniesień i zbyt rozbudowanych wywodów. Choć morderca jest jednym z narratorów, Vandrerowi dopiero na koniec udało się odkryć jego tożsamość. Oznacza to, że albo jest to świetnie napisany kryminał, albo, że sowa jest kiepska w takie zgadywanki (po lekturze uświadomiła sobie, że już na początku pominęła pewien szczegół, który wykluczał jednego z jej głównych podejrzanych, ale za to inna intuicja jej nie myliła). Choć Vandrer uznaje Nazywam się Czerwień za książkę wyśmienitą, to z pewnością nie jest to książka dla wszystkich.





Sowa poleca tym, którzy...
... lubią kiedy zagadka kryminalna podlana jest filozoficzno-kulturowym sosem, a morderca działa w imię obrony pewnych wartości. To świetna książka dla wszystkich, którzy chcą nieco poznać kulturę islamu, bo choć opisuje wydarzenia z XVI w. to w pewnych kwestiach niewiele się zmieniło. Dla wielbicieli historycznej kultury wschodniej z całym bogactwem jej symboliki i społecznej hierarchii. 

Sowa odradza tym, którzy...
... nie lubią jak w trakcie rozwiązywania zagadki co rusz przerywa się im wywodami na temat wpływu technik malarskich na religijność człowieka, albo opisu tego jak stary mistrz iluminacji lubił przebywać w towarzystwie pięknych chłopców. To nie dla tych, którzy szukają w takich książkach opisów płomiennego romansu, bo wątek romantyczny jest tu potraktowany w bardzo specyficzny i przedmiotowy sposób.


Czytaliście może Nazywam się Czerwień albo inne książki Pamuka? A może po recenzji Vandrera macie ochotę po nią sięgnąć? Co dobrego ostatnio wpadło Wam w czytelnicze ręce?

AvE!
Vandrer

PS.: Już za tydzień sówka będzie miała dla Was recenzję Love, Rosie - więc zmienimy nieco temat na lżejszy;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Vandrer dziękuje za wszystkie komentarze. Ceni sobie dyskusję z każdym zainteresowanym:)

AvE!
Vandrer

TOP