sobota, 14 maja 2016

EUROWIZJA 2016 - KTO MA SZANSĘ NA WYGRANĄ I KTÓRYCH PIOSENEK WARTO POSŁUCHAĆ


Muse pogrzebał w eurowizyjnym mule i specjalnie dla Was postanowił przewidzieć kto ma największe szanse na wygraną w dzisiejszym finale. Poda Wam także kilka muzycznych perełek, które udało mu się w tym roku znaleźć na Eurowizji. Ciekawi?



Skandynawii Eurowizja to świętość, a dla Musa to okazja do wyłowienia muzycznych perełek z mulistego dna. Łoś najpierw dokona oceny wszystkich finalistów, później poda potencjalnych zwycięzców a na koniec tegoroczne eurowizyjne propozycje, które wpadają w ucho. Tegoroczny finał jest niezwykle mocno obstawiony. Głosowanie w półfinałach przełamało dotychczasowe geopolityczne podziały i Muse ma wrażanie, że jak nigdy w tym roku liczy się piosenka;)

Kolejność prezentacji odpowiada kolejności występów, na końcu zaś znajdziecie przewidywania co do finalistów. 

Jako pierwsza występuje Laura Tesoro z piosenką What's The Pressure. Piosenka ma dobry rytm, ciekawy układ taneczny i przeuroczą wokalistkę. Wpada w ucho od samego początku. Muse chętnie widziałby Laurę na podium, ponieważ uważa tę piosenkę za czarnego konia Eurowizji. Choć to za mało na wygraną, Laura powinna zająć wysokie miejsce.

Czesi pierwszy raz dostali się do finału i to z jaką piosenką. Piękna ballada i piękne wykonanie.  Na scenie uwaga skupia się na wokalistce. Niestety dla Gabrieli Gunicikovej, jej I Stand to typ piosenki, którą Eurowizję bardzo ciężko jest wygrać, zwłaszcza przy takim poziomie konkurencji.

Douwe Bob w piosence Slow Down stara się walczyć z upływającym czasem. Szans na wygraną nie mają żadnych, ale słucha się ich niezwykle przyjemnie i są uroczym dodatkiem do całego konkursu.

Piosenka Samry Mircale dużo lepiej prezentowała się w wersji audio. Na żywo nie ma tego powera, dlatego Azerka będzie potrzebowała cudu, żeby znaleźć się wyżej niż w trzeciej dziesiątce. Pomimo całego złota ściekającego ze sceny.

Pierwszy z łosiowych faworytów. Freddie śpiewa swój utwór Pioneer z cudną chrypą. Jest przystojny i jeszcze ma w piosence gwizdanie. Na scenie uwagę od niego odwraca jakiś mnich walący w bęben, ale co tam. Muse nie potrzebuje niczego więcej i chce aby ta piosenka wygrała w tym roku. To piosenka typowo festiwalowa, raczej nie do słuchania w spokoju. Nie mniej jednak jej rytm łatwo zapamiętać i podśpiewywać wraz z Freddiem. Byle tylko zaśpiewał w finale z większym powerem niż w półfinałach.

Propozycja Francesci Michielin jest typowo włoska, tylko Muse nie rozumie tej ogrodowej wizualizacji. Szału nie ma, wysokiego miejsca też raczej nie będzie patrząc po występie na żywo. Plus za uroczość emanującą z wokalistki.

Hovi Star dosłownie zasypuje scenę gwizdami z których jesteśmy zrobieni. Jedna z ulubionych piosenek Musa w wersji audio, ale w finale to propozycja tak na połowę stawki. Ciężko zapamiętać i nie wiadomo co ma tancerz w kółku do gwiazd.

Poli Genova zamienia eurowizyjną scenę w club i rozgrzewa publiczność swoim tanecznym numerem. Po obejrzeniu wszystkich występów na żywo Muse zaczął się obawiać, że piosenka ma szansę na wygraną. Potem ochłonął, ale nadal wieści jej wysokie miejsce. Wpada w ucho.

Łoś rozpływa się nad Fransem, który przyznaje, If I Were Sorry byłaby to inna historia. Miałby większe szanse nie występując u siebie. No cóż, Muse zapisuje w kajeciku ulubionych. 

W wersji audio ta piosenka jeszcze jako tako się broni, ale na żywo głos Jamie-Lee brzmi słabo i nie jest w stanie wypełnić areny śpiewając o Ghost. Niemka wygląda jakby rzeczywiście urwała się z jakiejś krainy pełnej duchów (widoczne odniesienia do stylu harajuku), więc łoś nie wróży jej wybitnego sukcesu.

Muse ma bardzo mocne przeczucie, że Francja w tym roku wygra. Nic złego się z tego powodu nie stanie

Pierwszy raz w historii Eurowizji Vandrerowi podoba się polska propozycja. Muse jest całym sercem za Szpakiem, ponieważ ma przepiękną piosenkę (to ulubiona piosenka łosia). Michał ma piękny głos, potrafi oczarować tłum i ma wpadający w ucho utwór. Biorąc jednak nieco poprawkę na różne okoliczności eurowizyjnej przyrody powinien zająć miejsce ok. 13-15 co jak na Polskę będzie sporym sukcesem. Pierwsza dziesiątka to marzenie łosia:) Jakby ktoś jeszcze nie słyszał...


Dami Im pięknie śpiewa, ma mocną balladę Sound of Silence (najlepszą obok Czech i Malty), więc powinna być wysoko. Pomijamy fakt, że Australia nie leży w Europie. W sumie to łoś nie wyobraża sobie co by to było, gdyby kolejna Eurowizja miałaby odbyć się w Australii:D Trochę ciężkie do logistycznego ogarnięcia.

Minus One reprezentują w tym roku Cypr mocną rockową propozycją Alter Ego. W teledysku postawili na wilka, na scenie natomiast mają kraty. Dają niezłe szoł, więc kto wie. Może będą wysoko:)

Sanja Vučić w poprzednich wykonaniach na żywo czy nawet audio prezentowała się Musowi niczym serbska Adele, ale w Sztokholmie nie zachwyca. Może uda się jej zaśpiewać Goodbye nieco energiczniej w finale. Mroczniejsza stylizacja też jej nie pomaga. Muse daje jej koniec drugiej dziesiątki.

Piosenka Donny'ego Montella I've Been Waiting For This Night w wersji audio brzmiała świetnie, na żywo wypada jednak słabiutko. Jakoś nie bardzo idzie mu to śpiewanie i muzyka musi go zagłuszać. Hmmm...

Nina Kraljić i jej Lighthouse zaskoczyły Muse'a miejscem w finale. Wykonanie na żywo mocno pomaga tej piosence. Znajduje się jednak w środku stawki i tak sobie wyróżnia z ballad, zobaczymy jak będzie. Na pewno głośno, to słychać już teraz.

Jeśli ktoś zna poglądy Musa, wie, że łoś ma problemy z udziałem Rosji w Eurowizji, ale o ile w zeszłym roku bił się z myślami bo Rosjanka zaśpiewała pięknie, to w tym roku jego problem jest podwójny ogromny. Sergey Lazarev prezentuje najbardziej kiczowatą odsłonę Eurowizji w tym finale (zarówno jeśli chodzi o piosenkę, jak i o show). Ten występ mierzi nerwy łosia, pomimo, iż You Are The Only One nie zostało zaśpiewane złe.

Muse czuje pod pluszem, że Barei i jej SayYay! ma w tym roku duże szanse, może nawet na wygraną. Rytmiczny, pozytywny w przekazie utwór, aż chce się śpiewać razem z Hiszpanką. Oby tylko podołała wokalnie, będzie bardzo wysoko. Występ na scenie

Justs ze swoim Heartbeatem początkowo wydawał się Musowi ciekawy i oryginalny, łoś jednak obawiał się o jego przejście do finału. Jednak po występie na żywo Muse nie ma wątpliwości, że to piosenka, która może być czarnym koniem Eurowizji. Ten festiwal potrafi czasem zaskakiwać i łoś nie obraziłby się za zwycięstwo Łotysza. Zwłaszcza, że chłopak stawia na świetną piosenkę, a nie szaleństwo sceniczne.

Ukraina wystawiając Jamalę postanowiła dać Europie symboliczny policzek za to jak na Eurowizji traktowana jest Rosja. Jej piosenka 1944 traktująca o tragedii krymskich Tatarów została oprotestowana przez Rosję. Gdzieś tam głęboko pod pluszem Muse chciałby, żeby Ukraina wygrała, bo poza polityczną otoczką liczy się też piosenka, a Jamala śpiewa obłędnie. Cudownie połączyła nowoczesną muzykę z klimatami etnicznymi i swoim genialnym głosem.

Ira Losco świetnie śpiewa i umie chodzić po wodzie, więc czemu nie. Zdaniem Musa będzie jednak dopiero w drugiej dziesiątce, raczej tak przy początku. Jej piosenka ma bowiem spory eurowizyjny potencjał i wykonana jest świetnie. 

Nika Kocharov i Young Georgian Lolitaz w piosence Midnight Gold wyłamują się z eurowizyjnych standardów i stylistyką nawiązują raczej do Kasabiana. Naprawdę dobrze się tego łosiowi słucha.

Austria postanowiła udowodnić w tym roku Francji, że można zaśpiewać po francusku i wygrać. Na nieszczęście dla ZOË i Loin D'ici Francuzi pierwszy raz od dawna mają mocną piosenkę, więc bój o zwycięstwo będzie zacięty. 

Muse napisał już, że Brytyjczycy co roku biorą udział jakby w innym festiwalu. W tym roku nic się nie zmienia. Plus za konsekwencję, kiedyś trafią.

Festiwal zamyka Armenka Iveta Mukuchyan, która postanowiła podotykać się na scenie i poigrać z ogniem. Prawie wygrała na kicz z Rosją, no dobra ich nic nie przebije w tym roku. Pewnie zajmie wyższe miejsce niż powinna bo jest ostatnia i daje szoł. 

KTO W TYM ROKU WYGRA?

FAWORYCI: Francja lub Austria, Węgry, Hiszpania,

CZARNE KONIE: Belgia, Łotwa, Ukraina,

A może jednak Polska?:)

Gdyby łoś miał układać kolejność to wyglądałoby to tak:

1. Węgry
2. Łotwa
3. Polska
4. Belgia
5. Francja
6. Ukraina
7. Czechy
8. Szwecja
9. Austria
10. Australia
11. Cypr/ Gruzja

PEREŁKI, CZYLI NA KTÓRE PIOSENKI WARTO ZWRÓCIĆ UWAGĘ

Belgijskie taneczne disco
Holandia promująca slow life
Węgierskie gwizdanie 
Izraelskie gwiazdki
Szwedzkie żałowanie (lepsze audio)
Francuskie uuuuu...
Polskie kolory
Cypryjscy rockmani
Łotweskie bicie serca
Gruziński indie rock
Estoński "George"

A Wy macie w tym roku jakieś swoje ulubione piosenki?

AvE!
Muse

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Vandrer dziękuje za wszystkie komentarze. Ceni sobie dyskusję z każdym zainteresowanym:)

AvE!
Vandrer

TOP