czwartek, 15 września 2016

Kiedy głodne ciało pożera duszę - "SULT" Knuta Hamsuna


.Są takie książki, które pożerają czytelnika emocjonalnie. Po ostatniej stronie zostawiają go zwiniętego w kłębek za fotelem i kwilącego nad losem bohatera, świata, swoim. Vandrer opowie Wam dzisiaj o Głodzie, choć ma jedynie ochotę krzyknąć czytelnikowi: CZYTAJ! Jeśli masz mocne nerwy, czytaj i odważ się zobaczyć więcej!

Choć uczciwie trzeba przyznać, że to nie jest lektura dla każdego. 

Vandrer obiecał Wam recenzję Głodu jeszcze w styczniu, ale świeżo po lekturze zaniemówił i nie bardzo był w stanie pisać składnie o dziele Knuta Hamsuna. Perspektywa czasowa pozwala spojrzeć na dzieło noblisty z dystansu i ująć w ogólniejsze recenzyjne ramy. Choć jak na powieść psychologiczną przystało o samej historii niewiele mówić tu można. Nie ona jest najważniejsza.

Są natury wrażliwe, które żywią się byle czym, a umierają od jednego brutalnego słowa.

FABUŁA
Młody inteligent plącze się dziewiętnastowiecznymi uliczkami Christiani (obecne Oslo). Od wewnątrz pali go głód, zarówno ten fizyczny, wynikający ze skrajnego ubóstwa, jak i ten egzystencjalny. Naszego bohatera trawi bowiem obsesja napisania artykułu - rozprawy o życiu ludzkim, która nie miałaby sobie równych i ujmowałaby jedynie nagą prawdę. Aby zarobić na chleb musi jednak od czasu do czasu pisać artykuły, które będzie mógł sprzedać lokalnej gazecie. Rozedrganie psychiczne (bohater popada w skrajne stany od depresji do manii) w jakim się znajduje (spowodowane poniekąd wygłodzeniem organizmu) sprawia, że nigdzie nie może znaleźć sobie miejsca do pisania, a wymarzona teza staje się nieuchwytna dla jego tępego ołówka i wymiętego papieru. Z czasem oddaje pod zastaw resztki swojego dobytku, doprowadzając do sytuacji w której guziki odprute od surduta są jego najcenniejszym fantem. Aby wyjść na prostą ma do wyboru nagięcie swojego wygłodniałego wielkości ego do społecznych ram i zapotrzebowań, albo zejście na ścieżkę biegnącą w cieniu moralności. Kiedy przypadkiem staje się posiadaczem większej sumy pieniędzy, niczym Raskolnikow dręczony wyrzutami sumienia, oddaje je innym. Kiedy upadek jest coraz bliżej, bohater poznaje piękną dziewczynę, która zaczyna jawić mu się niczym mara, wywołana kolejnymi skurczami żołądka.

Rozgniewany szarpnąłem kawałek mięsa i połknąłem go przemocą. Na nic! Ledwo się zagrzał, wracał na wierzch. Zaciskałem szaleńczo pięści, bliski płaczu, rozpaczy, i szarpałem dalej. Łzy oblały wreszcie kość i zbrudziły ją. Wymiotowałem, kląłem, gryzłem...czułem, że mi serce pęka, i wymiotowałem ponownie. Głośno miotałem złorzeczenia na moce niebieskie, pragnąc by je pochłonęło piekło.
Cisza. Nikogo wokół, ni światła, ni zgiełku. Okropnie wzburzony, dyszałem ciężko i zgrzytałem zębami, ile razy przyszło mi zrzucać kęs, mogący mnie nasycić. Gdy wyczerpałem ostatek sił, cisnąłem kość o drzwi z bezsilną nienawiścią, zacząłem krzyczeć w niebo, wzywać imienia bożego ze złością, chrypliwie, a palce me kurczyły się jak szpony...

GATUNEK
Interpretacja Krzyku 
w wykonaniu Analogowej Sowy.
Głód jest jedną z pierwszych powieści psychologicznych w właściwym tego słowa znaczeniu. Autor odrzuca opisy natury, dialogi czy wartką akcję na rzecz zagłębienia się w psychikę jednostki. Jednostki wybitnej, która cierpi, nie umiejąc wpasować się w społeczeństwo. Realność miesza się tutaj z delirycznymi wizjami i marzeniami bohatera. Sposób narracji odzwierciedla długotrwały głód, który wypacza myślenie i odziera naszego bohatera z godności. Kto wie, może odgryzienie własnego kciuka nie jest takim złym pomysłem? Hamsun nie boi się naturalistycznych opisów, co pozwala czytelnikowi odczuć mocniej nieco depresyjną atmosferę biedującej Christianii. Jednocześnie całość historii przekazywana jest bez zbędnych słów. Hamsun przekazuje czytelnikowi to co ma do powiedzenia na około 200 stronach. Wie, że cała reszta rozegra się we wnętrzu odbiorcy. Lektura i jej znaczenie w pełni objawi się zatem w kontakcie z czytelnikiem. 

AUTOR
Knut Hamsun, piszący na przełomie XIX i XX wieku, wskazywany jest jako prekursor nowoczesnej powieści psychologicznej. Swoje inspiracje czerpał podobno od Dostojewskiego. Rzeczywiście momentami widać silne podobieństwo między Roskolnikowem, którego świat poznał w 1868 roku, a bohaterem Głodu, który pojawił się w 1890. W przeciwieństwie jednak do Fiodora, Hamsun dorobił się literackiej nagrody Nobla. Nie ma się co zatem dziwić, że proza Norwega tak mocno przypadła Vandrerowi do gustu.

WYDANIE
Głód został wydany w Norwegii w 1890 r. (pierwsze polskie wydanie pochodzi z 1892). Vandrerowi wpadło w łapki wydanie Wydawnictwa Literackiego, pochodzące bodajże z 2000 r. Na okładce umieszczono najsłynniejszy norweski obraz, czyli Krzyk Edvarda Muncha. Nie ma się co temu dziwić, bo obraz pięknie oddaje stan psychiki naszego bohatera.


Ocena: 10/10 ARCYDZIEŁO!!!
Jak już Vandrer przyznał, ciężko pisać mu o tej książce. Głód ma w sobie wszystko to czego potrzeba by przyciągnąć do siebie i obezwładnić emocjonalnie czytelnika. Jednocześnie robi to bez zbędnych ozdobników i na stosunkowo niewielkiej ilości stron. To absolutne arcydzieło, traktujące o głodzie, zarówno fizycznym jak i emocjonalnym czy społecznym. O pustce pożerającej od środka. To klasyk, który powinien przeczytać każdy czytelnik o mocniejszych nerwach. Jedna z tych książek, które idealnie ukazują jak pokićkana jest kwestia ludzkiej godności. Wyjaśniających, że największym wrogiem człowieka, jest często on sam.



Sowa poleca tym, którzy...
... uwielbiają powieści psychologiczne lub egzystencjalne. Tym, którzy nie wyobrażają sobie literatury bez Dostojewskiego. Tym, którzy wybierają Zbrodnię i karę nad Lalkę. Wielbicielom mroków Skandynawii. Tym, którzy mają mocne nerwy i nie boją się czytać o bohaterach rozważających autokanibalizm. Dobra, Vandrer poleca tak naprawdę każdemu;)

Sowa odradza tym, którzy...
... szukają przede wszystkim historii, a mniej interesują się wewnętrznymi dylematami jednostki. Czyli odradza tym, którzy uważają, że Lalka jest o niebo lepsza od losów Rodiona R. (Vandrer wyróżnia tutaj dwa typy czytelników, nie pytajcie). Sowa odradza lekturę wrażliwcom, bo to miejscami naprawdę bardzo naturalistyczna książka, bynajmniej nie do czytania przy obiedzie.


Czytaliście już Głód? A może jesteście wielbicielami kina i znacie ekranizację z 1966 r? Czy recenzja sowy Was zachęciła? Dajcie znać w komentarzach.


AvE!
Vandrer


Wpis powstał w ramach akcji Literacka podróż po świecie. W tym miesiącu na tapecie książki norweskich pisarzy - zajrzyjcie po więcej recenzji.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Vandrer dziękuje za wszystkie komentarze. Ceni sobie dyskusję z każdym zainteresowanym:)

AvE!
Vandrer

TOP